Kryzys – zagrożenie czy szansa?

 

„Najgorsze w kryzysie jest niezobaczenie go w porę,

długotrwałe buntowanie się przed poniesioną stratą,

niedostrzeżenie pojawiających się szans i rozwiązań”.

Kryzys to postrzeganie jakiegoś wydarzenia lub sytuacji jako trudności, której nie potrafimy sprostać. Ludzie w sytuacji kryzysowej, mają poczucie braku kontroli nad swoim życiem, a ich zdolność do podejmowania działań jest ograniczona. Najczęściej kryzys postrzegany jest jako zagrożenie, ponieważ przytłacza człowieka, wywołuje szereg negatywnych emocji i dezorganizuje życie. Jednak w psychologii kryzysu podkreśla się, że każdy kryzys stanowi również szansę, okazję do samorozwoju i samorealizacji, ponieważ powodowane nim cierpienie jest impulsem do szukania pomocy, nabywania nowych umiejętności lub przewartościowania swojego życia.

Jak działa kryzys? Czyli fazy kryzysu.

W każdym kryzysie dostrzegamy pewną prawidłowość, uniwersalność w postaci pojawiających się kolejnych faz:

  • Faza I – wystąpienie sytuacji kryzysowej. To moment, kiedy pojawia się kryzys. Bardzo często wywołują go nagłe, niespodziewane wydarzenia, powodujące silne napięcie i stres. Generalnie najbardziej stresogennymi czynnikami są: śmierć bliskiej osoby, utrata pracy, poważna choroba, wypadek, napaść. Jednak należy pamiętać, że sytuacja, która przez jednego człowieka będzie odbierana tylko jako pewna niedogodność, którą szybko przezwycięży, przez drugiego będzie postrzegana jako sytuacją bez wyjścia.
  • Faza II – zaprzeczanie. Jest to naturalna próba obrony, przed przyjęciem do świadomości tego, że coś się wydarzyło. Wypieramy myśli o sytuacji kryzysowej. Pojawia się silne przekonanie, że „to nie mogło się wydarzyć”, „przecież mnie nie mogło spotkać takie coś”, „zaraz okaże się, że to jakaś pomyłka”.
  • Faza III – załamanie. To moment, kiedy w grę wchodzą bardzo intensywne emocje. Pojawia się smutek, rozpacz, żal, a także silny gniew. To właśnie wtedy, za zaistniałą sytuację, obwiniamy wszystkich i wszystko dookoła.Tworzymy w głowie scenariusze minionych wydarzeń, które pozwoliłyby zapobiec kryzysowej sytuacji. Jest to faza, w której osoba przeżywająca kryzys, nie jest jeszcze gotowa na szukanie rozwiązań, czy dróg wychodzenia z kryzysu. Należy jej pozwolić na świadome przeżycie wszystkich pojawiających się emocji.
  • Faza IV- radzenie sobie z kryzysem. Jest to czas, kiedy zaczynamy powoli powracać do normalnego życia. To właśnie działanie podejmowane w tej fazie, najmocniej decyduje o tym, czy kryzys będzie dla nas wyłącznie zagrożeniem, czy przerodzi się również w szansę. Wiele osób próbuje wyłącznie dostosować się do nowej rzeczywistości. Chowa swoje emocje gdzieś w głąb siebie i przyjmuje niewzruszoną postawę silnego człowieka, który pokonał kryzys. Stosuje doraźne metody wyciszenia stresu i napięcia oraz poprawy humoru. Ci ludzie często rzucają się w wir pracy, przyjmują coraz to nowe wyzwania, prowadzą bujne życie towarzyskie, zaczynają intensywnie trenować. Wszystkie te zabiegi mają za zadanie „zająć myśli”. Jest to jednak zabieg skuteczny na krótką metę. Negatywne emocje, nieprzepracowane tematy prędzej, czy później wybuchną ze zdwojoną siłą. Kryzys powróci, jednak jego konsekwencje będą o wiele poważniejsze. Zdrowym radzeniem sobie z kryzysem, jest natomiast akceptacja tego, co się wydarzyło, uświadomienie sobie, że nie mamy na to wpływu, przepracowanie pojawiających się emocji oraz wyciągnięcie wniosków lub zdobycie wiedzy, czy umiejętności, które pomogą nam wyjść z kryzysu. Bardzo często na tym etapie pomocne okazuje się skorzystanie z pomocy specjalisty.

Mity dotyczące kryzysu.

MIT 1 – „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”. Kiedy jesteśmy w kryzysie, bardzo często słyszymy to zdanie z ust innych osób. Chcemy w nie wierzyć, ponieważ idąc tym tropem, samo doświadczanie trudnych sytuacji czyni z nas silnych ludzi, zdolnych radzić sobie w każdej sytuacji. W rzeczywistości nieprzepracowany kryzys nigdy nas nie wzmocni. Co więcej, potrafi sponiewierać, poranić, przygnieść i zaważyć na całym naszym dalszym życiu. Będzie rzutował na podejmowane przez nas decyzje, a nieprzepracowane emocje wybuchną w najmniej oczekiwanym momencie.

MIT 2 – „Samo przejdzie, czas leczy rany”. Samo nie przejdzie. Sytuacja kryzysowa, związane z nią silne emocje i stres same nie znikną bezpowrotnie. Oczywiście, po pewnym czasie możemy wrócić do normalnego życia. Jednak nieprzepracowane emocje, zepchnięte do podświadomości, będą wpływały na nasze funkcjonowanie. Początkowo całkiem niepozornie, ponieważ po latach, często nie uświadamiamy sobie nawet, że nasze gorsze samopoczucie, nieumiejętność wchodzenia w głębsze relacje, stany depresyjne, wybuchy gniewu, są związane z nieprzepracowanym kryzysem. Jednak kolejna trudna sytuacja może sprawić, że te skrywane emocje aktywują się, potęgując obecnie przeżywany kryzys.

MIT 3 – „Okazywanie emocji to słabość”. Aby świadomie przeżyć kryzys i przepracować go, należy pozwolić sobie na przeżywanie i pokazywanie emocji. Słabością jest oszukiwanie siebie i wszystkich dookoła, że nic złego się nie dzieje, że dajemy sobie ze wszystkim radę. Przyznanie się do przeżywanych emocji, jest natomiast oznaką siły. Świadczy o wysokiej samoświadomości i gotowości do podjęcia działań, które pomogą nam wyjść z kryzysu. Mit ten pokutuje najmocniej w odniesieniu do mężczyzn. To im od małego wmawia się, że „chłopaki nie płaczą”, „faceci są twardzi, a kobiety to słaba płeć”. W związku z tymi głęboko zakorzenionymi przekonaniami, mężczyźni rzadziej pozwalają sobie na chwile słabości, na okazywanie emocji, głośnie wypowiedzenie tego, co czują w trudnej sytuacji. Chowają emocję wgłąb siebie, co zbiera w późniejszym czasie tragiczne żniwo – nie bez przyczyny statystycznie ponad 75% więcej samobójstw popełnianych jest właśnie przez mężczyzn.

Jak kryzys może nas zmienić?

Dobrze przeżyty kryzys stanowi wspaniały punkt zwrotny w naszym życiu. Potrafi nas umocnić i pokazać, co jest naprawdę ważne. Codzienny pośpiech, obowiązki, dążenie do osiągania coraz lepszych wyników sprawiają, że zapominamy, co dla nas jest najcenniejsze. Zaczynamy doceniać to w momencie, gdy to tracimy. Po wyjściu z kryzysu przewartościowujemy nasze życie i dążenia, żyjemy bardziej świadomie, jesteśmy spokojniejsi i bardziej obecni, wdzięczni za wszystko co dobrego nas spotyka.